Shadows of LA

Session 2

czyli C'mon baby light my fire!

Nad Starymi Magazynami powoli zapada zmierzch. Piątka naszych bohaterów przymierza się do ujęcia groźnego przestępcy – Darrena Pottsa, który czai się w pobliżu. Napięcie powoli rośnie i Tanif upada z jękiem bólu. Zawsze był wrażliwym metaczłowiekiem, a rany po kulach jeszcze to uwydatniły. Przy okazji jednak nadal pozostał tym samym czarującym młodzieńcem, więc rzucił pomagającej mu Deenie pogardliwym „korposzczurkiem” o jeden raz za wiele. Trochę zabolało i konieczna była pomoc Noboru, street doca, który odeskortował Tanifa w bezpieczne miejsce, żeby trochę go poskładać.

Catch me if you can

Czas jednak ucieka, a Potts w każdej chwili może zwiać! Trzeba działać! Nova, lewitowana przez Glitcha na dach magazynu, trzyma stamtąd złodzieja na muszce. Deena próbuje stworzyć iluzję:

bad_luck_psycho_deena_SESSION_2.png

Delikatnie mówiąc, nie udaje jej się to. Potts się oddala, więc Nova “Screw This” strzela mu w ramię. Trafia, ale rigger nadal ucieka. Tilda strzela w ogólnym kierunku krasnoluda, trafiając (!). Wspólnymi siłami (dołącza jeszcze Glitch i jego mordercze pięści) udaje się unieruchomić wroga. Zaczyna się zabawa w przesłuchanie, podczas której Nova w spektakularny sposób schodzi z dachu i łamie Pottsowi wszystko, co da się złamać. en jednak okazuje się być twardym zawodnikiem, który informacje przechowuje tam, gdzie nie dochodzi światło słoneczne. W końcu jednak naszym bohaterom udaje się uzyskać dane trzech rozbójników: to znany nam już Nathan Novak, John Page i Ora Kane.

Zabić, czy nie zabić?…oto jest pytanie.

Pozostaje tylko kwestia: co zrobić ze schwytanym złoczyńcą. Grupa runnerów rozważa ten problem, nie przejmując się obecnością samego zainteresowanego (któremu zresztą jest już wszystko jedno). Gorącą debatę przerywa pojawienie się w pobliżu policyjnego drona, zwabionego kryminalnym SINem, emitowanym przez commlink krasnoluda. Bohaterom udaje się ukryć, zaciągają też rannego Pottsa między magazyny. Tam dochodzą do wniosku, że jednak lepiej byłoby go zabić. Tilda czyni honory: oblizuje nóż, rozbebesza krasnoluda, sieka na dzwonki, filetuje, panieruje a następnie robi sobie z nim selfie i umieszcza je w swoim folderze VICTIMS. Cała kompania rusza spacerkiem do miasta, Nova zabiera też Frederico.

It’s business time!

Odbiór zapłaty od Miss Johnson to czysta przyjemność za masę brudnej roboty. Nie licząc nieobecnego Tanifa, każdy runner i runnerka otrzymują po 3000 ¥ na głowę. Następują trzy tygodnie względnego spokoju, nauki nowych zaklęć, budowania loży, kompulsywnych zakupów nowego bioware’u etc. Nova zasypuje Glitcha bukietami z mleczy i czekoladkami, chcąc nakłonić go do przyjęcia pod dach Frederico i jego żony. Uważny obserwator może jednak wyłuskać z szarej rzeczywistości LA historię, która wkrótce rozpali umysły i mięśnie najtwardszych runnerów.

Ktoś puka do twych drzwi…

Pewnego poranka zaspany Glitch słyszy, jak ktoś dobija się do niego bladym świtem. To może oznaczać kłopoty lub nową robotę – zazwyczaj jednak obie opcje równocześnie. Tym razem to odwiedziny Deeny, która zaprasza bohatera na spotkanie z Miss Johnson. To jednak nie koniec wizyt. Nova (diabli nadali!) z Frederico, uśmiechniętym od ucha do ucha, ładuje magowi skrzynię z półżywą elfką do salonu! Glitch będzie potrzebował dużo czasu, żeby po tym poranku wrócić do normalnego stanu ducha.

Money Talk

Poinformowana przez Deenę grupa shadowrunnerów kolejny raz spotyka się w przytulnej poczekalni biurowca. Nie ma z nimi Tanifa, który wyleczył rany, nie zapłacił za pobyt w szpitalu…i słuch o nim zaginął. Urocza Miss Johnson zleca kolejne zadanie, którego szczegółowe warunki finansowe pozostaną tajemnicą dla czytelników. Dość powiedzieć, że każdy wie, o jaką stawkę gra. I nie są to nuyeny na waciki – w końcu w grę wchodzi pokaźny datasteal i potrójne zabójstwo znanych nam już Novaka, Page’a i Kane. Takie sprawy najlepiej porządnie omówić i zaplanować. A gdzie indziej planuje się tak dobrze jak w Bumbleebee Tuna? No, może jedynie na ulicy przez drzwiami banku. Tak czy siak, bohaterowie rozsiadają się przy szklaneczkach whisky i debatują, kogo sprzątnąć najpierw. W gwar rozmów wdziera się sygnał commlinku Novy, która odbiera wiadomość od Frederico: przyjedź natychmiast. Wszyscy gnają na złamanie karku pod dom maga, który…stoi w płomieniach, roznieconych magicznie przez jakiegoś maga lub czarownicę. Ktokolwiek bawił się zapałkami w salonie Glitcha…wyraźnie dał znać, że nie ma pokojowych zamiarów.

_To be continued.
_

Comments

hangeyes ymzymska

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.